Trochę Mróz, trochę odwilż...


Na świecie jest właśnie taka sprawiedliwość, jaką dostaliśmy. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy, a sędzia szuka czegoś pośrodku. A przedtem ktoś układa normę prawną, wokół której wszyscy tańczymy jak pieprzeni Indianie, odpychając się wzajemnie i podkładając sobie nogi. To jest sprawiedliwość w demokratycznym wydaniu.

Wszechobecne poruszenie spowodowane twórczością Remigiusza Mroza trwa w najlepsze od dłuższego czasu. Wiele razy miałam już przyjemność czytać recenzje, w których jego umiejętności i zdolności pisarskie zostały wyniesione wręcz na ołtarze. Ochy i achy nie ustają, Internet huczy po każdej premierze, a co śmielsi recenzenci pozwalają sobie na porównania pana Mroza do Johna Grishama czy nazywanie go Leonardem da Vinci polskiego kryminału. Tym bardziej rozczarowana byłam, gdy podjęłam się Kasacji.

Od początku autor zabiera nas na paradę schematów – typowa sytuacja, w której znajdą się podręcznikowe modele postaci. Czymże byłby bowiem kryminał bez ekscentrycznej głównej bohaterki, która doprowadza czytelnika do szału, aby na koniec obudzić w nim rozrzewnienie i myśl: Och! Ona jednak nie jest taka zła! Poznajcie więc Joannę Chyłkę – pewną siebie, arogancką i sarkastyczną do szpiku kości panią adwokat w jednej z największych warszawskich kancelarii. Ku jej nieszczęściu pod jej skrzydła trafia Kordian Oryński – aplikant, świeżo upieczony absolwent prawa. Chłopak, który szybko zostaje ochrzczony Zordonem, jest ciapą, nieudacznikiem, a jego bystrość bywa raczej wątpliwa. Ponadto Joanna szybko uświadamia mu, że o życiu to on nic nie wie, na muzyce i jedzeniu też się nie zna, gdyż delektuje się łososiem, podczas gdy jego przełożona pochłania ilości mięsa, które wystarczyłyby do wyżywienia całej hordy drwali.

– Nie – powiedziała. – Absolutnie nie.
– Co „nie”?
– Nie słuchasz żadnego Willa Smitha – wyjaśniła. – Po pierwsze, ten gość jest gwiazdą Hollywood, nie muzykiem. Po drugie, jest czarny, a czarni robią imitację muzyki zwaną rapem albo hip-hopem, nigdy nie wiem, jaka jest różnica. Po czwarte jeśli już musisz, to słuchaj jakiegoś Eminema czy innego Donatana… albo nie, zapomnij o nich. Tutaj się słucha tylko i wyłącznie Iron Maiden.

Zatem niesamowicie zdolna pani adwokat, tytan polskiej sceny prawniczej posiada inteligencję emocjonalną na poziomie zbuntowanej nastolatki, a swoje staropanieńskie frustracje wyładowuje na bogu ducha winnym Kordianie i, co gorsze, na czytelnikach. W dialogach w ogóle wirtuozerii nie dostrzegłam, ale wypowiedzi Chyłki to już ekstremum kiepskiego żartu i siermiężnego sarkazmu. 
Ale idźmy dalej, bo przecież mamy więcej niż dwoje bohaterów. Jeden z imiennych partnerów kancelarii Żelazny&McVay, Artur Żelazny, również jest postacią całkiem tuzinkową. Typowy szef, który zrobi wszystko dla pieniędzy, swojego biznesu i reputacji firmy, stanie między Chyłką a Zordonem i ich dążeniem do sprawiedliwości. Jest więc standardowo zły i ogranicza działania swojego najlepszego pracownika, a na końcu okazuje się, że nie miał racji. A potem, że jednak miał… Ale się, skubany, wymknął kanonom

I jeszcze Siwowłosy – szef wszystkich szefów, mafioso groźny jakich mało. Postać nader tajemnicza i nieprawa. Zło otaczające tego człowieka pokazane jest wręcz z pewną nutką karykatury i do złudzenia przypomina mi kreację niegodziwych bohaterów w japońskich dramach lub brazylijskich telenowelach. Może nie spał w trumnie i nie chodził w pelerynie, ale te rekwizyty znakomicie zastąpiła jego prawa ręka – Gorzym. Siwowłosy jest po prostu zły, Gorzym odznacza się odrażającą osobowością i nadmiarem agresji. Razem tworzą duet z otchłani mroku i łajdactwa, któremu oczywiście postawi się dzielna Joanna z fajtłapą Zordonem.

Kogo jeszcze ta recenzja nie zdziwiła, tego zapewne zaskoczy, że przeczytanie tej książki zajęło mi ponad dwa tygodnie. Nie wciągnął mnie ten rollercoaster wydarzeń, nie traciłam tchu, czytając. Wręcz odechciewało się czytać, gdy z biurka łypała na mnie szykowna okładka Kasacji… do czasu. I tutaj nasuwa mi się taka teoria: być może Remigiusz Mróz zaczął pisać tę powieść, gdy jeszcze tak nie do końca umiał, a później odłożył ją na dłuższy czas. Gdy nabrał warsztatu, postanowił dokończyć, ale bez poprawienia tej pierwszej połowy. Przecież drugą część książki czyta się rewelacyjnie! Jakby pisał ją ktoś inny! Panie Autorze, było tak

Tutaj zakończę więc swoją krytyczną tyradę i zajmę się tym, co w lekturze sprawiło mi przyjemność i co w moim odczuciu zdecydowanie się Mrozowi udało. Wbrew pozorom takich elementów jest bardzo dużo. Zacznę więc od samej fabuły, która (od połowy) została poprowadzona w sposób mistrzowski! 

Klientem kancelarii zostaje oskarżony o podwójne morderstwo Piotr Langer – syn znanego biznesmana o tym samym imieniu. Sprawa jest z góry przegrana, dowody bezsprzecznie wskazują na winę oskarżonego, a proces ma być tylko formalnością. Winny czy nie, klient to klient, więc Chyłka robi wszystko, aby swoją pracę wykonać wzorowo. Tym bardziej, że coś podpowiada jej niewinność Piotra. Sam zainteresowany niestety nie przyznaje się do winy ani nie potwierdza, że zabił. W ogóle mówi całkiem niewiele. Na domiar złego wszyscy wydają się zamieszani w próbę wrobienia Langera w zbrodnię.

Zamiast orzekać na podstawie tego, jak być powinno, sądy kotłują się w wąskim wachlarzu możliwości, jaki dają im ustawy. Prawo zostało odrealnione, oderwane od rzeczywistości. Nie chodzi już o to, by się na coś przydało. Nie jest instrumentem poprawiającym życie obywateli. Stało się narzędziem w rękach prawników, za pomocą którego możemy zapłacić za nasze chaty i samochody. A przy tym zapominamy, że żadna ustawa nie ma monopolu na sprawiedliwość… tym bardziej żaden sędzia.

To, co autorowi wyszło bezsprzecznie, to synkretyzm gatunkowy. Mamy do czynienia z tradycyjnym kryminałem, którego urozmaiceniem są elementy sądowego thrillera. Oprócz kiepskiego żartu znalazła się też dawka dobrego humoru i ciętego dowcipu, więc Kasację możemy rozpatrywać również w kategoriach komedii. Remigiusz Mróz stosuje różnego rodzaju stylizacje językowe. Jako że bezwzględny, brudny i niebezpieczny światek prawniczy nie jest mu obcy, posługuje się środowiskowym żargonem z lekkością, a nawet pewną nutką autentyczności, co stanowi atut powieści.

Gdy Kordian zostaje pobity i trafia do szpitala, zaczyna się ta jazda bez trzymanki, o której pisała Katarzyna Bonda. Twist goni twist, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Ja nie byłam w stanie oderwać się od lektury i drugą jej część przeczytałam w jeden wieczór! 

Tłem wydarzeń stała się muzyka i polska popkultura. Zdecydowaną zaletą książki jest amerykański klimat, który stworzył autor. Często zapominałam, że czytam polską powieść, a do rzeczywistości sprowadzały mnie przywołania T.Love, Kuby Wojewódzkiego czy Złotych Tarasów. W polskich kryminałach jest coś tendencyjnego, co zawsze podczas czytania nie daje o sobie zapomnieć. Mrozowi zdecydowanie udało się od tego czegoś odciąć. Brawo! 

Kasacja to naprawdę przyjemne czytadło, ale nie tylko. To kawał solidnej w warstwie stylistycznej literatury. Czyta się to bardzo płynnie (poza niektórymi dialogami), język jest po prostu bardzo ładny i poprawny, a ja prostotę i zwyczajną ładność nad wyraz sobie cenię. 

Było to moje pierwsze spotkanie z Remigiuszem Mrozem, ale na pewno nie ostatnie. Gdyby jednak ktoś nie do końca zrozumiał mój tok myślenia, to wyjaśniam: Kasacja mi się podobała. Irytowały mnie tylko niektóre elementy, ale w efekcie fabuła się wybroniła. Mężczyznę poznaje się jednak po tym, jak kończy, a nie po tym, jak zaczyna! Poznajcie więc Remigiusza Mroza (o ile jeszcze jest ktoś, kto nie zna)!

Podsumowanie:
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Kasacja
Strony: 494
Wydawca: IV Strona
Moja ocena: 6++/10
Korektę (jak zwykle) popełnił Secrus!
#korektormorderca


9 lutego w Częstochowie, w takim miłym miejscu, w Klubokawiarni Pestka odbędzie spotkanie ze mną i z Secrusem z Tramwaju nr 4! Będziemy sobie siedzieć i rozmawiać o książkach, blogowaniu i o życiu pewnie też. Zapraszam więc wszystkich serdecznie! Tutaj możecie sobie posłuchać krótkiego wywiadu z nami w Radio FIAT. Łapcie jeszcze video z zapowiedzią, na którym widać, jacy jesteśmy fajni i śmieszni! 

Sylwia Głuszko

9 komentarzy:

  1. Próbowałem przebrnąć, próbowałem i odpadłem gdzieś w połowie... Być może popełniłem błąd, ale nie wiem czy kiedykolwiek siądę jeszcze do lektury Pana Mroza. Niby nie było tragedii, ale nie znajdywałem w lekturze "Kasacji" jakiejkolwiek przyjemności... Ot książka na popołudnie, bez jakiejś pogłębionej refleksji, niezłe czytadło! Recenzja troszkę przywróciła mi wiarę, a w większym stopniu potwierdziła przedwczesne (być może!) przypuszczenia. U mnie po przeczytaniu ledwie połowy otrzymałaby mocną 4.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stracisz nic wielkiego, jak nie podejdziesz jeszcze raz. Jest tyyyyle innych, lepszych książek do czytania. Nie przypadło Ci do gustu - dobra. Idź poczytaj o ornamentyce armat :D

      Usuń
  2. Od tak bym może po to nie sięgnęła, ale są pewne aspekty które mnie zaintrygowały :)

    Pozdrowionka,
    Smiley
    https://www.facebook.com/SmileyProjectPL/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie, ale ja pewnie bym jej nie dokończyła gdyby pierwsza część mi się nie podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma zombiaków, krew nie leje się strumieniami, nikt sobie nic nie przeszczepia, więc nie sądzę, aby Ci się spodobało :)

      Usuń
  4. Na wstępie powiem, że kradnę recenzję do gazety. Jak sama wiesz kusi mnie przeczytania czegokolwiek Pana Remigiusza, głównie ze względu na Twoje podejście i opisywanie. Jednak nie gustuję w kryminałach i w głowie zapala mi się taki mały STOP. Poczekam na kolejną recenzję Pana Mroza w Twoim wydaniu i podejmę próbę. Jesteś w tej kwestii moim mentorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie rozumiem, jak można nie czytać kryminałów :D
      Na kolejną recenzję Mroza będziesz musiała jednak trochę poczekać, bo jest mnóstwo lepszych rzeczy do czytania... i sesja :)

      Usuń
  5. Recenzja świetna a książka? Jestem fanka kryminałów i to będzie następna pozycja po która sięgnę. Zobaczymy jakie wrażenie zrobi na mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę Twój książkowy gust sądzę, że zdecydowanie przypadnie Ci do gustu! :)

      Usuń

Słowo i poezja!